O naszym udziale w programie „Bitwa o Gości”
Kiedy kilka lat temu tworzyliśmy Zielony Domek w Nartach, nie myśleliśmy o telewizji. Myśleliśmy o przestrzeni, o ciszy, o miejscu nad jeziorem, do którego sami chcielibyśmy wracać. O domu, który ma duszę i w którym można naprawdę odetchnąć.
Potem powstała Osada JurtCamp w Witowie. Odważniejsza. Inna. Jeszcze bardziej świadoma.
Dziś jesteśmy w programie „Bitwa o Gości” emitowanym na antenie TVN. Brzmi to jak naturalny krok w rozwoju, ale dla nas to przede wszystkim bardzo osobista decyzja.
Bo udział w takim projekcie to nie tylko promocja.
To pokazanie swojej wizji szerzej, niż kiedykolwiek wcześniej.
To moment, w którym ktoś obcy wchodzi w przestrzeń, którą budowaliśmy latami.
To zgoda na ocenę.
Nie tylko miejsca.
Nas samych.
Nasz odcinek będzie miał emisję 2 marca 2026 roku o godzinie 21:30 na antenie TVN. To data, która budzi w nas ogromne emocje — bo wtedy ta historia stanie się już publiczna.
To nie jest tylko program o noclegach
Turystyka bardzo się zmieniła. Coraz rzadziej chodzi wyłącznie o to, gdzie się śpi. Coraz częściej chodzi o to, jak się czujemy w danym miejscu i czy potrafimy się w nim naprawdę wyłączyć.
Kiedy tworzyliśmy Osadę JurtCamp w Witowie, od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy budować kolejnego „obiektu”. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, która sama w sobie jest doświadczeniem. Dlatego powstał całoroczny glamping na Mazurach — w sercu Ostoi Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej, z dala od głównych dróg, wśród łąk i lasów.
To nie był przypadek.
Mamy około 700 metrów do jeziora i ogólnodostępnych plaż. Mogliśmy być bliżej. Mogliśmy być w centrum letniego ruchu, przy gwarze i tłumie. Ale to nie był nasz kierunek.
Celowo wybraliśmy miejsce oddalone od głównych arterii i skupisk ludzi. Chcieliśmy ciszy. Chcieliśmy, żeby zwierzęta mogły podchodzić pod samą Osadę. Chcieliśmy, żeby słychać było wiatr i ptaki, a nie samochody i muzykę z plażowych głośników.
Cisza.
Przestrzeń.
Oddalenie od zgiełku.
Jednocześnie dostęp do wody i relaksu jest pełny. Goście mają do dyspozycji prywatną plażę z pomostem. Na terenie Osady znajduje się basen. W sezonie letnim każda z naszych jurt ma prywatne jacuzzi na tarasie, a poza sezonem działa wspólna strefa spa z jacuzzi i sauną.
Można iść na plażę.
Można korzystać z basenu.
Można zanurzyć się w jacuzzi pod gwiazdami.
Ale wraca się do ciszy.
Nie moda.
Nie trend.
Świadomy wybór.
Ach, te BABY!
W Osadzie JurtCamp w Witowie mamy cztery jurty. Każda ma 45 m² przemyślanej przestrzeni, antresolę, salon, aneks kuchenny i luksusową łazienkę. Każda ma 60-metrowy prywatny taras z jacuzzi oraz centralny świetlik o średnicy 160 cm, przez który można oglądać gwiazdy.
Ale my prawie nigdy nie mówimy na nie „jurty”.
Dla nas to po prostu BABY.
Ta nazwa przyszła naturalnie. Trochę przewrotnie. Trochę z przymrużeniem oka. I została. Z czasem stała się czymś bardzo charakterystycznym dla Osady.
Dzwonią do nas goście i mówią:
„Przyjeżdżamy, bo kochamy wasze BABY.”
Albo: „Ja to teraz bym przyjechał do BABY na Łące… choć BABA na Safari też nie jest zła.”
I wtedy wiemy, że to już nie jest tylko miejsce noclegowe.
To emocja.
To przywiązanie.
To coś, co wraca.
Podczas programu ta nazwa wywołała kilka naprawdę zabawnych sytuacji. Bo kiedy przed kamerą mówisz, że „Goście śpią w BABIE w Lesie albo BABIE na Łące”, reakcje bywają bezcenne.
Ale właśnie w tym jest cały urok.
Każda z BAB ma swój charakter. Swój klimat. Swój widok. Nie są numerami. Nie są anonimowe.
I tak już zostało — mamy BABY.
Emocje, których nie widać w kadrze
Decyzja o udziale w „Bitwie o Gości” nie była oczywista. Z jednej strony to wyróżnienie. Z drugiej — świadomość, że ktoś będzie oceniał Twoją wizję, estetykę i sposób pracy.
Bo Osada JurtCamp w Witowie to nie anonimowy domek z jacuzzi na Mazurach. To nasze rozmowy do późna w nocy, nasze zmiany projektów, nasze wątpliwości i nasze ryzyko.
W telewizji widać efekt.
Nie widać drogi.
Nie widać momentów zwątpienia. Nie widać stresu. Nie widać odpowiedzialności za ludzi, którzy do nas przyjeżdżają.
A jednak zdecydowaliśmy się pokazać to szerzej.
Dlaczego?
Bo wierzymy, że turystyka naprawdę się zmienia.
Coraz więcej osób nie szuka już tylko noclegu. Szuka miejsca, w którym można się wyciszyć. Miejsca nad jeziorem, które nie jest zatłoczone. Przestrzeni, w której można spędzić romantyczny weekend albo przyjechać z rodziną i naprawdę zwolnić.
Glamping na Mazurach nie jest dla nas chwilowym trendem. To świadoma odpowiedź na to, jak dziś żyjemy — szybko, intensywnie, ciągle online.
Chcemy pokazać, że BABY w Osadzie JurtCamp w Witowie mogą być realną alternatywą dla hotelu. Że luksus nie musi oznaczać marmuru i lobby, ale może oznaczać ciszę, prywatność i światło wpadające przez świetlik nad łóżkiem.
I jeśli program jest przestrzenią do takiej rozmowy — chcemy w niej uczestniczyć.
Co to dla nas znaczy?
Udział w programie to moment podsumowania drogi. Od Zielonego Domku w Nartach, przez decyzję o stworzeniu Osady JurtCamp w Witowie, aż po cztery BABY, które dziś żyją swoim rytmem.
To nie historia o szybkim sukcesie.
To historia o konsekwencji.
Nie wiemy, jakie będą komentarze. Nie wiemy, jak wszystko zostanie odebrane. Wiemy natomiast, że niezależnie od emisji najważniejsze są dla nas słowa, które słyszymy od Gości:
„Tu naprawdę można odetchnąć.”
„To miejsce ma duszę.”
„Chce się wracać.”
Jeśli obejrzycie nas 2 marca 2026 o 21:30 w TVN, będziemy ogromnie wdzięczni za każde dobre słowo i za to, że jesteście częścią tej historii.
Z serca,
Agata i Patryk
