Najpierw jest cisza. Wrześniowy wieczór, chłodniejsze powietrze, mgła nad łąkami. I nagle gdzieś od strony lasu rozlega się niski, przeciągły ryk. Po chwili z innego miejsca odpowiada kolejny.
Zaczyna się rykowisko – jeden z najbardziej niezwykłych spektakli polskiej przyrody.
W Osadzie JurtCamp znamy ten dźwięk bardzo dobrze. Nasze jurty na Mazurach położone są w samym sercu Ostoi Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej, w otoczeniu lasów i łąk, na których przez cały rok pojawiają się jelenie. Wrzesień jest jednak czasem zupełnie wyjątkowym.
Rykowisko – co właściwie dzieje się wtedy w lesie?
Rykowisko to okres godowy jelenia szlachetnego. W Polsce jego kulminacja przypada zazwyczaj na wrzesień, a szczególnie sprzyjają mu chłodne, pogodne i bezwietrzne noce oraz poranki.
Dorosłe samce, nazywane bykami, rozpoczynają wtedy rywalizację o łanie. Najsilniejszy byk stara się utrzymać przy sobie grupę samic, czyli chmarę, i odstraszyć konkurentów.
I tutaj zaczyna się to, co słyszymy nocami.
Potężny ryk nie jest tylko nawoływaniem. To również komunikat dla innych samców – informacja o obecności, sile i gotowości do rywalizacji. Głos dorosłego byka może być słyszany nawet z odległości kilku kilometrów.
Co ciekawe, pierwszego byka, który rozpoczyna poranny koncert, leśnicy nazywają czasem organistą. Gdy się odezwie, po chwili z różnych stron zaczynają odpowiadać mu konkurenci.
Jelenie nie od razu walczą
Rykowisko kojarzymy przede wszystkim ze zderzającymi się porożami. Tymczasem prawdziwe walki nie zdarzają się tak często, jak mogłoby się wydawać.
Jelenie najpierw próbują ocenić przeciwnika.
Słuchają jego głosu, obserwują sylwetkę i poroże, a znaczenie ma nawet intensywny zapach samca. Może dojść do tzw. marszu równoległego, podczas którego dwa byki prezentują sobie swoją wielkość i siłę.
Jeśli jeden uzna przewagę drugiego – odchodzi.
Dopiero gdy spotkają się dwa podobnie silne samce i żaden nie chce ustąpić, dochodzi do pojedynku. Byki opuszczają głowy, splatają poroża i próbują przepchnąć przeciwnika.
A przy okazji – jeleń nie ma rogów. Ma poroże. I każdego roku je zrzuca, aby wyrosło ponownie.
Rykowisko naprawdę kosztuje jelenie mnóstwo energii
Przez kilka tygodni dominujący byk niemal bez przerwy pilnuje chmary, nawołuje, odstrasza konkurentów i przemieszcza się za łaniami. Znacznie mniej czasu poświęca wtedy na żerowanie.
Efekt jest ogromny – podczas rykowiska samiec może stracić około 25% swojej masy ciała.
Po zakończeniu godów byki wycofują się w spokojniejsze części swoich ostoi, gdzie odpoczywają i próbują odzyskać siły przed zimą.
A około 34 tygodnie później pojawia się najważniejszy efekt całego wrześniowego zamieszania – na świat przychodzą młode jelenie.
Kiedy najlepiej słuchać rykowiska na Mazurach?
Najbardziej niezwykłe koncerty można usłyszeć wieczorem, nocą oraz o świcie. Szczególnie podczas chłodnej, spokojnej i bezwietrznej pogody.
Nie warto jednak próbować podejść do zwierząt jak najbliżej. Jelenie mają doskonały słuch i węch, a podczas okresu godowego byki są mocno pobudzone.
Najlepsze rykowisko to takie, podczas którego pozostajemy obserwatorami.
Czasem jelenia w ogóle nie zobaczymy.
Za to jego głos dochodzący nocą z lasu zostaje w pamięci na bardzo długo.
Gdzie wybrać się na rykowisko na Mazurach?
Jeśli chcecie usłyszeć rykowisko, warto wybrać nocleg na Mazurach położony blisko dużych kompleksów leśnych, łąk i terenów, po których naturalnie przemieszczają się jelenie.
I dokładnie w takim miejscu znajduje się Osada JurtCamp.
Nasze cztery całoroczne jurty kazachskie stoją w samym sercu Ostoi Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej. To jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Mazur – ogromny kompleks lasów, jezior, terenów podmokłych i otwartych przestrzeni.
Dlatego u nas nie trzeba organizować specjalnej „wyprawy na rykowisko”.
Czasami wystarczy wieczorem wyjść na taras.
Rykowisko, żurawie i grzyby – wrzesień na Mazurach
Jesienią w Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej dzieje się znacznie więcej.
To ważne miejsce postoju żurawi przygotowujących się do jesiennej migracji. Na kilku tutejszych noclegowiskach może gromadzić się łącznie nawet około 2500 ptaków.
Ich charakterystyczny klangor słychać często wcześniej, niż zobaczy się ptaki. Później pojawiają się nad łąkami całymi grupami, aż w końcu ruszają na południe.
A las zaczyna żyć kolejnym jesiennym rytmem – pojawiają się grzyby.
Dlatego wrzesień jest jednym z najpiękniejszych momentów na wypoczynek blisko natury. Rano można ruszyć do lasu z koszykiem, w ciągu dnia spacerować nad jeziorami, a wieczorem słuchać jeleni.
Glamping na Mazurach w samym środku tego spektaklu
W Osadzie JurtCamp chcieliśmy połączyć bliskość natury z komfortem – właśnie na tym polega nasz glamping na Mazurach.
Każda z czterech BAB ma 45 m², antresolę, wyposażoną kuchnię, łazienkę, kominek oraz duży 60-metrowy prywatny taras.
A na każdym tarasie znajduje się prywatne jacuzzi dostępne od maja do końca października.
I chyba właśnie jesienią nabiera ono zupełnie innego charakteru.
Chłodny wieczór. Ciepła woda. Ciemne niebo nad Osadą. A gdzieś z oddali dochodzi ryk jelenia.
To jest ten rodzaj luksusu, którego nie da się kupić wyposażeniem hotelowego pokoju.
Ognisko, jezioro i jesienny wieczór bez pośpiechu
Na ponad 6000 m² Osady znajduje się również strefa ogniska z zadaszoną wiatą, a także duża, 100-metrowa wiata biesiadna z kuchnią letnią, grillem, bilardem i miejscem do wspólnego odpoczynku.
Goście mają także dostęp do prywatnej plaży z pomostem nad Jeziorem Brajnickim.
A jeśli po całym dniu nie macie ochoty gotować, w okolicy znajdują się restauracje – można wyskoczyć na obiad lub kolację i wrócić do Osady przed wieczornym koncertem jeleni.
Jesień na Mazurach? Zdecydowanie tak.
Mazury we wrześniu nie kończą sezonu.
One po prostu zmieniają rytm.
Jest ciszej. W lasach pojawiają się grzyby. Nad łąkami zbierają się żurawie. Wieczory robią się chłodniejsze, a z lasów zaczyna dochodzić ryk jeleni.
Jeśli więc szukacie nietypowego noclegu na Mazurach, chcecie spróbować glampingu blisko natury albo po prostu marzycie o tym, żeby choć raz usłyszeć prawdziwe rykowisko na Mazurach, wrzesień jest idealnym momentem na pobyt w Osadzie JurtCamp.
Bo największej atrakcji tego wyjazdu nie stworzyliśmy my.
Stworzyła ją natura.
Osada JurtCamp – jurty na Mazurach
Cztery wyjątkowe, całoroczne jurty kazachskie na Mazurach, położone w samym sercu Ostoi Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej. Prywatne jacuzzi na tarasie, strefa SPA, ognisko, wiata biesiadna, prywatna plaża nad jeziorem i natura, która każdego dnia pisze tutaj własny scenariusz.
Osada JurtCamp – Tu natura nadaje rytm.







